Dlaczego nie brakuje mi ludzi? cz 1.

praca zdalna a kontakty z ludźmi

Pierwsze pytanie jakie słyszę gdy mówię w jaki sposób pracuje brzmi:

„nie brakuje Ci ludzi?”

Od razu zaznaczam- nie jestem stereotypowym przedstawicielem świata IT – nie siedzę zamknięta w jamie, bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Wręcz przeciwnie uwielbiam spotykać się ze znajomymi, zwiedzać nowe miejsca i spędzam mało czasu w domu (nawiasem mówiąc tak samo postępuje większość moich znajomych z IT – więc nie wiem skąd ten stereotyp…).

Postanowiłam, że jeden z pierwszych moich wpisów na blogu poświęce zagadanieniu: praca zdalna vs kontakty interpesonalne. Choć czuje, że to tylko początek serii wpisów na ten temat.

Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.

Albert Camus

Już sama świadomość, że brak kontaktów interpersonalnych może być problemem jest ogromnym krokiem w stronę tego aby się go pozbyć.

Ja od początku swojej pracy wiedziałam, że to może być najbardziej uciążliwy aspekt mojej pracy. Dlatego też potraktowałam to jak wyzwanie dla mnie – nie stracić „człowieczego” pierwiastka kontaktów międzyludzkich.

Od razu przyznam, że są takie dni, kiedy mam ochotę zaszyć się w domu i nigdzie nie wychodzić (np w zimie gdy -27 stopni na dworze, ale to chyba zrozumiałe, wtedy nikt nie chce wychodzić z domu). Są też dni kiedy jest wręcz odwrotnie – potrzebuje kontaktu z ludźmi- wtedy pakuje laptopa i ide do najbliższej kawiarni (albo jade do Krakowa). Takie skrajne sposoby pracy – o ile są rzadkością i robione świadomie- wręcz pozwalają mi doceniać pracę zdalną.

Wracając do codziennej rutyny w pracy zdalnej.

Są dwa aspekty, których warto być świadomym przy pracy zdalnej ( w kontekście społecznym oczywiście):

– aspekt braku kontaktu z ludźmi w pracy (brak spotkań na papierosku, przy ekspresie do kawy czy w przerwie na lunch),

-ograniczony kontakt podczas spotkań służbowych.

Dzisiaj chciałabym skupić się na pierwszym aspekcie – drugi rozwinę niedługo w kolejnym wpisie.

Na wielu blogach spotkałam się z opiniami, że praca zdalna jest wyłącznie dla introwertyków a ekstrawertycy muszą pracować z biura.

Tak się składa, że ja jestem ekstrawertykiem. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, spędzać z nimi czas. Jest jedno ale – dla mnie liczy się jakość tych kontaktów. Dlatego też doceniam fakt, że pracując zdalnie nie muszę odbywać codziennych pogawędek z kolegą, którego nie lubię, a którego akurat spotkałam przy ekspresie. A czas zaoszczędzony na dojazdach mogę poświęcić na spotkania, które coś mi dają i które o wiele bardziej cenię.
Równowaga zachowana – ale czas spędzony o wiele bardziej efektywnie.

Dodatkowo, gdy nie mamy okazji do okazjonalnych rozmów z kolegami z pracy – świetnym rozwiązaniem okazuje się posiadanie „społeczności”. Może to być grupa do gry w siatkówkę, znajomi z którymi wybieramy się na regularne wypady na imprezy, znajomi z klubu Kraft Magi itd. Ja mam kilka takich grup „wsparcia”, które zastępują mi codzienny kontakt z kolegami z pracy.

Znam też wiele osób pracujących zdalnie, które raz na jakiś czas „wychodzą” ze swoją pracą do ludzi. Czy to do kawiarni, czy do co-workingu, czy do znajomych, którzy też pracują zdalnie. Sama też tak robię i uważam, że nie ma nic lepszego jak zmiana środowiska raz na jakiś czas (aczkolwiek odczuwam lekki dyskomfort gdy ktoś kręci się w pobliżu – za bardzo przyzwyczaiłam się już do pracy w pełnym skupieniu w samotności – ale o tym kiedy indziej).

praca zdalna a kontakty z ludźmi

Dodatkowo, w mojej firmie istnieje coś takiego jak „Remote Coffee Machine” a w zespole urządzamy sobie nawet „Remote Lunch”. Jak się zapewne domyślacie – jest to czas kiedy wszyscy piją kawę/ wcinają ciacho/ jedzą lunch przy komputerze. Obowiazuje wtedy zasada: nie rozmawiamy o pracy. Wiem, wiem, może to brzmieć conajmniej śmiesznie… Ale uwierzcie mi, taki ‚zamiennik’ prawdziwego spotkania przy ekspresie czy na lunchu jest wystarczający aby zbudować pewne relacje intepersonalne z kolegami z pracy.

Ostatnio zgłębiając ten temat trafiłam na bardzo ciekawe porównanie:

powiedzieć, że praca zdalna jest gorsza od pracy w biurze, bo nie zapewnia kontaktu z ludźmi to jak powiedzieć, że praca biurowa jest gorsza od pracy fizycznej, bo nie zapewnia codziennej dawki ruchu. 

[A Sawicki]

Zgadzam się w pełni z tym porównaniem – jeśli będziemy nieświadomi faktu, że praca zdalna „upośledza” nas społecznie to możemy (jak to często mówią) „zdziczeć”. Ale jeśli mamy tego świadomość i odpowiednio zaplanujemy swój wolny czas – praca zdalna może być wręcz świetnym pomysłem na odpowiednie wykorzystanie balansu: praca- czas wolny.

A Wy, jakie macie doświadczenia z pracą zdalną i kontaktami z ludźmi?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!




Dodaj komentarz

Your e-mail will not be published. All required Fields are marked